Szukaj na tym blogu

sobota, 3 listopada 2012

Melonik, ‘tea time’? Co oznaczają? Skąd się biorą? Czyli skojarzenia i symbole Wielkiej Brytanii.


Jeśli jesteście na wakacjach lub kursie angielskiego w Anglii koniecznie musicie spróbować kultowego a full English breakfast - śniadania angielskiego. To idealna opcja na niedzielny poranek. Dlaczego? Tylko jest czas na to aby ugotować, celebrować ale również ...strawić posiłek, który składa się z kilku, niekoniecznie lekkostrawnych dań. Tradycyjnie na angielskich wsiach podawano je na zewnątrz w formie ciepłego bufetu. Śniadanie rozpoczyna się od  smoked herrings czyli wędzonych śledzi lub owsianki czyli porridge. Po takim starterze na stoły wchodzi danie główne czyli bekon, fried eggs czyli jajka sadzone lub scrambled eggs czyli jajecznica, sausages - kiełbaski, czarny pudding, grilled or fried tomatoes czyli grillowane lub smażone pomidory, fasolka i slices of fried bread - kromki smażonego chleba. Na deser marmolada a wszystko popite dużą ilością herbaty. Uff,  to śniadanie wyzwanie.



Bulldog czyli nasz poczciwy buldog to odzwierciedlenie charakteru całej Wielkiej Brytanii, niczym w powiedzeniu „jaki pan taki pies”. Buldogi są godne zaufania – reliable, pewne, rzetelne, solidne  – solid, niezmiennie lojalne - unshakeably loyal, samodzielne, indywidualne – individual ale przede wszystkim bardzo miłe... po dłuższym poznaniu - very nice when you get to know him oraz zabawne... na własny sposób - kind of cute in his own funny little way. Tak jak większość Brytyjczyków. Nieoficjalnie natomiast bulldog jest symbolem Wielkiej Brytanii ze względu na podobieństwo do Winstona Churchilla – brytyjskiego przywódcy, o którym pamięć i szacunek są mocno zakorzenione w Brytyjczykach.


Bowler hat – melonik. Nazwa pochodzi zarówno od bowl czyli miski, której kształt przypomina to nakrycie głowy jak i od nazwiska jego projektanta Williama Bowlera. Melonik stał się znakiem rozpoznawczym brytyjskich gentlemanów, do których zaliczyć można między innymi Charlie’go Chaplin’a czy Stana Laurel’a. Również dziś na Londyńskich ulicach można zobaczyć panów w melonikach, nieodłącznym przyjacielem tego nakrycia głowy jest czarny długi parasol.



Nadeszła przysłowiowa 5 o’clock czyli pora na tea time. Tea czyli herbata jest narodowym napojem Wielkiej Brytanii. Picie herbaty w Anglii to cały rytuał i każdy gospodarz domu, kiedy tylko goscie pukają do drzwi nastawia kettle - czajnik z wodą na herbatę. Aby przygotować prawdziwą angielską herbatę powinniśmy wyposażyć się w teapot czyli czajniczek do parzenia herbaty. Tradycjonaliści uznają tylko herbatę sypaną - loose tea – ale dobrej jakości herbata w torebkach jest dopuszczalna. Po zagotowaniu wody należy ją wlać do czajniczka z herbatą i pozostawić do zaparzenia czyli brew/mash/stand ok 5 minut. Następnie delikatnie zamieszać i zostawić na następną minutę. Do filiżanek wlać mleko a później herbatę, posłodzić i rozkoszować się smakiem oryginalnej angielskiej herbaty.

John Bull. Jeśli kojarzycie amerykańskiego Wujka Sama to poznajcie jego brytyjskiego odpowiednika. John Bull to postać fikcyjna przedstawiana jako ucieleśnienie Wielkiej Brytanii a dokładnie jej porywczości i grubiaństwa. Starszy mężczyzna, postawny w budowie - portly in build,  ubrany w pełny zestaw jeździecki full riding kit, bryczesy i buty - breeches and boots oraz kamizelkę z Union Jack. Często przedstawiany wraz ze swoim psem... buldogiem. A więc koło się zamyka...

Artykuł powstał we współpracy z organizatorem kursów językowych za granicą Sprachcaffe Languages Plus.  Efektywne i szalone kursy językowe za granicą zapraszają.




1 komentarz:

  1. It really is so nice to learn new things everyday. I Study English in Honolulu and I find it fascinating as always when I hear British and Aussie's talk. I am really fascinated with their terminologies and how they pronounce their words. Standard American English is completely different in most ways. Thank you for sharing such an informative article. I really enjoyed reading your post.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...